Apolonia Jagiełło
z domu Harasimowicz, ur. w 1925 r.

W lutym braliśmy ślub w Turgielach, na Wileńszczyźnie. W marcu już byliśmy w podróży poślubnej. Na Syberię.

Wieś Turgiele słynie na całą Wileńszczyznę z powodu dużego neobarokowego kościoła. – Dziadkowie opowiadali, że w tym miejscu wcześniej stał drewniany kościółek – rozpoczyna opowieść pani Apolonia – miejscowi gospodarze obłożyli się podatkiem na postawienie nowej, bardziej okazałej świątyni. Gdy zebrano środki i ruszyły przygotowania do budowy, zaczęto zastanawiać się gdzie będą odprawiane msze na czas prac. Aby rozwiązać ten problem nowe mury postawiono wokół istniejącego kościoła i dopiero gdy zakończono konstrukcję, można było rozebrać stary. To była nasza parafia.

Pani Apolonia urodziła się i wychowała w majątku Julianowo nieopodal Turgieli, w dużym gospodarstwie po dziadku od strony ojca. Jego nazwisko – Harasimowicz – sugeruje, że wywodzili się z tatarskiego ziemiaństwa. – Rzeczywiście, pamiętam gdy jako dzieci zbyt głośno dokazywaliśmy kuzynka dziadka uspokajała nas mówiąc, że szlachciankom tak nie wypada. Nie wiedziałam wtedy co to oznacza, ale stryj opowiedział nam wtedy historię o nadaniu ziemi na Wileńszczyźnie przez polskiego króla w nagrodę za udział w zwycięskich wojnach. Co ciekawe inny królewski wątek pojawia się w najbliższym sąsiedztwie. – Tuż za granicą naszej posesji mieszkała rodzina Jagiełło, czyli moi przyszli teściowie. Z mężem znaliśmy się od dziecka, razem chodziliśmy do szkoły.

Początkowo wielkie dziejowe wydarzenia omijały Julianowo. O rozpoczęciu wojny mieszkańcy osady dowiedzieli się z opóźnieniem, dopiero po bombardowaniu Wilna. Niemiecka okupacja nie wiązała się w tej okolicy ze szczególnymi represjami. Teren ten był opanowany przez silną AK-owską partyzantkę. W okolicy stacjonowała słynna III Wileńska Brygada Szczerbca. Turgiele odwiedzał nawet komendant Armii Krajowej „Wilk” Krzyżanowski. – My Niemców nie widzieliśmy na wsi, ale za to Sowieci byli już na każdym podwórku.

Po wojnie, gdy te tereny przypadły Związkowi Radzieckiemu rozpoczęło się zabieranie ziemi, najpierw posiadaczom większych majątków. Na mieszkańców nakładano coraz większe podatki, od wielkości gospodarstwa, czy od ilości posiadanych zwierząt. Pobierano także daninę w towarze: zboże, wełnę z owiec, mleko. Namawiano do przyłączenia się do zbiorowych gospodarstw. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, ale mimo możliwości wyjazdu do Polski większość gospodarzy pozostała na Wileńszczyźnie.

Aż do 25 marca 1949 roku. – To było niecały miesiąc po naszym ślubie. Około godziny 23 usłyszeliśmy nagle walenie w drzwi, przy każdym oknie stał uzbrojony człowiek. Usłyszeliśmy „zabierajcie się, pakujcie rzeczy i wywóz”. Wywieźli nas do podwileńskich Ponar i załadowali do pociągu. Żadnego sądu, nakazu, nic absolutnie.

Rodzina Jagiełło trafiła do obwodu irkuckiego na siedem lat. Osiedlono ich w małej osadzie nad rzeką Angara. Drewniany dom dzielili ze swoimi sąsiadami z Wileńszczyzny. Cała wioska zaludniona była Polakami, których obowiązkiem była praca na roli. – Tamtejsza ziemia była bardzo urodzajna, nigdy wcześniej nie uprawiana wydawała niesamowite plony. Byliśmy raz w miesiącu kontrolowani przez radzieckich urzędników czy nie uciekliśmy, ale nie było dokąd. Do domu tysiące kilometrów, wokół bezkresne lasy i rwące rzeki.

Na dalekiej Syberii państwo Jagiełło próbowali ułożyć sobie mimo wszystko normalne życie. Na świat przyszły ich dwie córki. – Spotkało nas tam dużo życzliwości od miejscowych Rosjan, którzy także zaznali smaku zsyłki. – wspomina pani Apolonia. Jednak gdy w 1955 roku pojawiła się możliwość powrotu nie mieli wątpliwości. – Usłyszeliśmy, że jako Polacy, nie mamy już czego szukać na naszej Wileńszczyźnie. Tym razem wracaliśmy już wagonami osobowymi i tak trafiliśmy do Polski.

Na rodzinnej ziemi, pod Wilnem nadal stoi dom w Julianowie, a na parafialnym cmentarzu w Turgielach znajdują się groby bliskich. – Mam taki zwyczaj, że zawsze w święto Wszystkich Zmarłych zostawiam świeczki na naszym cmentarzu w Różynach. Za tych, którzy zostali tam na Wschodzie.

P30 S41 Nowa Wilejka (1:100 000 WIG – Mapa Taktyczna Polski 1924 – 1939)

GALERIA