Jan Oberlan
ur. w 1940 r.

Moja wieś na Wileńszczyźnie to już same lasy, tam gdzie kiedyś pola były, już wszystko zarośnięte. Jakieś puste wszystko.

Pan Jan rozpoczyna rozmowę od prezentacji drzewa genealogicznego rodu Oberlan. Rozwija na stole wielką tubę gęsto zadrukowanego papieru, który wydaje się nie kończyć. – Wszyscy z Wileńszczyzny, do XVIII wieku udało się ustalić przodków. Całość rzeczywiście robi ogromne wrażenie. Rodzina Oberlan pochodzi z okolic Wilna. Pan Jan urodził się we wsi Nowosiółki, 40 kilometrów na północny-wschód od dzisiejszej stolicy Litwy. Matka zajmowała się domem, a ojciec był szewcem. – Otrzymałem imię po ojcu, ale wychowywałem się bez niego, wyszedł na wojnę i nawet nie wiedział o moim urodzeniu. Obszedł z armią Andersa pół świata zanim się pierwszy raz spotkaliśmy, 10 lat później.

Po wojnie obronnej w 1939 roku Jan Oberlan senior został aresztowany przez Sowietów i wysłany na Syberię, do pracy w kopali rudy. W tym czasie nasz rozmówca, z matką i starszym bratem mieszkali w małej wiosce, w drewnianym domu. Najbliższy kościół i szkoła podstawowa znajdowały się w sąsiednich Bujwidzach. – Żyliśmy skromnie. Na msze co niedziela chodziło się boso, buty pod pachą i dopiero przed kościołem się je nakładało. Jedną zabawkę miałem, matka z Wilna przywiozła dla mnie takiego motylka na kólkach, a rower z bratem próbowaliśmy zrobić z obręczy po starej beczce. – Samotnej kobiecie wychowującej synów pomagała rodzina. – W szkole wszystkie dzieci mówiły tylko i wyłącznie po polsku, nie było żadnych Litwinów, zresztą nawet teraz w tamtych okolicach ich nie ma. – dopowiada pan Jan.

Wileńszczyzna w latach okupacji niemieckiej była obszarem gdzie działała AK-owska partyzantka, której żołnierze kilkukrotnie odwiedzali dom rodziny Oberlanów. – Matka była akurat we wsi, prawdopodobnie zboże młóciła, a ja sam byłem w domu. Raptem żołnierze z karabinami zajrzeli przez okno, pytając o ojca. Odeszli, gdy odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, że jest na wojnie. Rzeczywiście w tym czasie ojciec pana Jana, który jak wielu mieszkańców Kresów trafił poprzez sowieckie łagry do powstających pod wodzą generała Władysława Andersa Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. W 1941 roku na mocy amnestii dla obywateli polskich zesłanych, uwięzionych w więzieniach śledczych NKWD i deportowanych do obozów koncentracyjnych Gułagu w dalekich stepach azjatyckich republik formowało się nowe, polskie wojsko. Jan Oberlan przez Bliski Wschód trafił wraz z siłami 2 Korpusu Polskiego do Włoch. Syn z dumą prezentuje zdjęcia ojca z Iraku, Jerozolimy, Egiptu oraz z walk polskich żołnierzy o Monte Cassino.

Po wojnie, tak jak większość żołnierzy trafił do Anglii. Do Polski wrócił dopiero w 1947 roku. W tym czasie reszta rodziny żyła wciąż w niepewności na Wileńszczyźnie. Rozłąka trwała jeszcze trzy lata zanim dzięki kolejnej fali repatriacji udało się szczęśliwie połączyć z żoną i dziećmi.

Spora część dalszej rodziny i sąsiedzi zostali na Wileńszczyźnie. Do dzisiaj ten obszar, położony w pobliżu litewsko-białoruskiej granicy jest zwartym skupiskiem Polaków. Rodzinny dom pana Jana nie przetrwał przymusowej kolektywizacji rolnictwa. Został z czasem rozebrany na opał. W 1967 roku pierwszy raz rodzina Oberlanów odwiedziła Nowosiólki i rodzinę, która pozostała po drugiej stronie granicy.

W 1982 roku kościół w Bujwidzach spłonął podczas pożaru. Jak opowiadają miejscowi mieszkańcy, o odbudowę kościoła parafianie zwracali się wówczas nawet do najwyższych władz w Moskwie i o dziwo uzyskali na to zgodę. Był to prawdopodobnie jedyny przypadek budowy o charakterze sakralnym, który powstał za czasów Związku Radzieckiego

Tutaj żyło się lepiej, łatwiej – pan Jan nie tęsknił za rodzinnymi stronami i szybko zaaklimatyzował się w Jodłownie. – Nawet nasi sąsiedzi mówią o nas żartobliwie – Kaszubi z Wileńszczyzny. Mimo tego stwierdzenia więzi ciągle pozostają i stosunkowo często starają się, wraz ze swoimi dziećmi odwiedzać Wileńszczyznę. – Gdy jeździmy tam i spędzamy kilka dni u każdego krewnego, to bywa że i miesiąc nam schodzi – z uśmiechem opowiada, a syn pan Bogdan dopowiada – Kontakty z rodziną są bardzo częste, prawie co niedzielę. Przez Skype, na żywo w Internecie.

P29 S41 Niemeczyn (1:100 000 WIG – Mapa Taktyczna Polski 1924 – 1939)

GALERIA